czwartek, 6 czerwca 2013

Pierwsza trasa nowym Man-em

Więc nadszedł ten moment! Rozpoczynam kolejny tydzień pracy, ale z nowiuteńkim Man-e całą drogę jadąc na firmę zastanawiałem się jaki będzie mój nowy towarzysz podróży :-) prawdę mówiąc miałem podstawowe pytanie jak będzie się sprawował w praktyce gdyż w porównaniu do mojego poprzedniego auta miał o 80 koników mniej, ale z doświadczeń które miałem jeżdżąc Daf-em nie obawiałem się współpracy z nowym nabytkiem ;-)

Na firmie przybyłem dwie godziny przed wyjazdem, musiałem się w końcu wprowadzić do moje nowego drugie domu :-)  a o to i on
Prezentuje się całkiem ładnie, jak się dowiedziałem z dokumentów, które otrzymałem to na naczepie mam 25t elektroniki do rozładowania w Manheim w Niemczech.
Zanim wyruszę muszę sprawdzić stan naczepy, czy wszystkie plomby są na miejscu i ogólny stan ciągnika.

Ok wszystko gotowe i czas ruszać w trasę, kabina w środku wydaje się bardzo przyjemna i obszerna- wyposażenia jest bardzo dobre i na pewno będzie mi służyć. O godzinie 6.30 rozpocząłem kolejny tydzień pracy i ruszam w drogę. Do celu mam jakieś 12h drogi więc jeśli nie uda mi się nadrobić nic na Niemieckich autostradach to będę kręcił długą pauzę pewnie gdzieś w okolicach rozładunku, oczywiście jak nic się nie przytrafi po drodze.

 A więc jedziemy, pierwsze wrażenia z jazdy nowym samochodem dość optymistyczne- silnik pracuje cicho i spokojnie, manualna skrzynia (na szczęście) na polskich drogach sprawdziła się bardzo dobrze. Co do wyposażenia to jest bardzo obfite- do swojej dyspozycji mam mikrofale, w trakcie jazdy prosty dostęp do lodów , więc jestem ogólnie zadowolony.
Mniej więcej po dwóch godzinach ogólnie spokojnej drogi przez Polskę znalazłem się na granicy  Polsko-Niemieckiej i postanowiłem wypić kawę, gdyż stwierdziłem, że i tak dzisiaj się nie rozładuję więc po co mam się spieszyć skoro Niemcy oczekiwali mnie w poniedziałek między 02:00 a 06:00  co oczywiście oznaczało, że zakład pracuję cała dobę.
Po krótkiej przerwie czas ruszać dalej w drogę- teram przede mną już szerokie drogi niemieckich autostrad ;-) Samochód wywiera na mnie pozytywne wrażenia i jestem zadowolony z pracy wszystkich podzespołów. Prezes mówił, że Man-em będę jeździł teraz przez dłuższy czas, więc chcąc nie chcąc muszę zaakceptować to co oferuje mi nowy zestaw. Odnośnie Prezesa to dzwoniła podczas drogi i pytał kiedy będę na miejscu  gdyż najprawdopodobniej jutro będę miał załadunek we Frankfurcie. Rzeczą oczywistą było to, że nie stwarzało to dla mnie żadnego problemy- no chyba, że na rozładunku coś się podziej i będą mnie rozładowywać 5h. Zaraz po telefonie od szefa i powiadomieniu go, że niema problemu z załadunkiem na jutro pogoda się zmieniła i zaczęło padać, a wtedy ja..... przypomniałem sobie te wszystkie komunikaty o wylanych rzekach w Czechach, Austrii i Niemczech. Zaczęły mnie nękać jakieś czarne myśli, że firma w której 
mam się rozładować stoi w wodzie lub dojazd do niej nie jest możliwy..... Ale powiedziałem sobie, że nie będę robiła z siebie czarnego proroka i w dalszym ciągu podążałem betonowymi niemieckimi drogami. Ruch był dość znośny, ogólnie nic wielkiego się nie działo, zero korków, dziwnie jeżdżących kierowców samochodów osobowych- dobry początek tygodnia. Jak to zwykle u mnie bywa w pierwszym dniu pracy każdej nowej trasy zadaję sobie pytanie czy wrócę na weekend czy jednak wyjazd będzie dłuższy. Na szczęście w firmie, w której pracuje wyjazdy nie są dłuższe jak dwa tygodnie, ale z reguły wracam na weekend do domu.
Przed godziną 17 zaczął mi się kończyć czas pracy więc coraz większymi krokami zbliżała się długa pauza i koniec pracy na dzień dzisiejszy, a mają głowę zaczęły zaprzątać myśli co będę robił na obiad, ale najpierw musiałem znaleźć jakieś miejsce na pauzę. Udało się, nawet bez większych
problemów ;-) Oczywiście stanąłem jak sierota, ale nie chciało mi się już przestawiać, a obsłudze stacji to nie przeszkadzało. Koniec pracy na dzień dzisiejszy rozpoczynam 30 km przed rozładunkiem- no cóż niewiele brakło, aby spędzić wieczór w mieście, a nie na autostradzie, ale jak to mówią :"samo życie" Na szczęście pracownicy stacji uspokoili mnie, że niema wody i spokojnie będę mógł jechać się rozładować.

























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz