czwartek, 6 czerwca 2013

Nocna pobódka

Jest godzina 01:30 a ja już nie śpię! Do wyjazdu zostało mi jakieś 20 min. w związku z tym, że do rozładunku mam jakieś 30km postanowiłem nie robić sobie kawy tylko zaraz po porannej toalecie jechać na rozładunek gdzie planowałem wypić kawę i zjeść śniadanie.

01:47 Wyjazd z pauzy

Po 30 min. byłem już w miejscowości gdzie się 
rozładować. Wczoraj wieczorem dzwonił do mnie szeryf i mówił, że jednak ładuje się w Manheim do Austrii, szczegóły poznam jak znajdę jakiś fax, aby mógł mi przesłać dokumenty. Pomyślałem, że fajnie i  dla mnie to żaden problem. Rozładunek poszedł bardzo sprawnie, nie mogłem patrzyć na to jak niemiecki wózkowy szaleje z tymi telewizorami i innymi elektronicznymi rzeczami, ale dla mnie najważniejsze było, że cały ładunek dojechał w jednym kawałku. Po rozładunku, zjedzeniu śniadania i wypiciu porannego eliksiru bogów w postaci kawy ruszyłem na załadunek. Z papierów wynikało że rozładunek mam w Wiedniu w Austrii w Lidl-u co zapowiada długie manewrowanie pod jak zwykle ciasną rampę, ale przecież to mój zawód wiec niema żadnego problemu.


Załadunek tak jaki rozładunek poszedł bardzo sprawnie- jak to w Niemczech ;-) i pora ruszać dalej w drogę ;-) Pozostały czas chciałem wykorzystać jak najbardziej efektywnie tak, aby dzień pracy zakończyć na granicy- dlaczego? gdyż jest tam bardzo fajny parking z prysznicem, można jeśli trzeba nalać wody do bańki i w dodatku jest bezpiecznie, choć co prawda ładunek w postaci 25t ryży nie jest jakoś zbytnio atrakcyjny dla złodziei to jednak skąd oni mogą wiedzieć co jest na samochodzie i nie warto ryzykować rozcięcia plandeki.
W trakcie drogi obawiałem się tylko serpentyn, które mogły popsuć mój plan robienia pauzy na granicy, ale na szczęście 680 koni Man-a dało sobie z nimi spokojnie radę. Pogoda była piękna przez cała drogę ruch umiarkowany, a to co mnie zachwyciło to widoki, które pokażę na poniższych zdjęciach. Na granice dotarłem o 12:30 czyli idealny czas na drugą kawę. Rozmawiałem z logistykiem z firmy, przedstawiłem mu jak się sprawy maja, że będę się rozładowywał w nocy i czy mają kolejny ładunek. Niestety nic nie mieli, więc postanowiłem, że poukładam sobie wszystkie moje rzeczy, które wypakowałem z Scanii i może coś się prześpię gdyż wiedziałem, że i tak po rozładunku nie pojadę od razu na załadunek, a gdy skończę pauzę około 21 to do rozładunku mam jakieś 230 km więc jeszcze zdążę się dobrze wyspać.

Widoki z trasy i miejsce pauzy:










1 komentarz:

  1. Jestem ciekawa jak będzie się miała motoryzacja za 30-40 lat. Już przed 2000 rokiem snuło się teorie na temat bezobsługowych pojazdów, latajacych z punktu A do punktu B bez udziału kierowcy :-) Miało się to nijak do rzeczywistosci. Dzisiaj oprócz designu producenty prześcigają się w coraz mniejszym "teoretycznym" spalaniu auta, oraz w maksymalizacji różnych niepotrzebnych systemów przez które bardzo często trzeba odwiedzać autoryzowane serwisy. Moim zdaniem motoryzacja zmierza trochę nie tą ściążką którą naprawdę powinna... Wyniki spalania często fałszowane itp. :-(

    OdpowiedzUsuń